(Oto wykaz wszystkich
stron z TEGO serwera, w zestawieniu językowym - w 8 językach.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:)
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 2".)
Oto wykaz wszystkich moich stron
ze wszystkich serwerów. Strony te najpierw zestawione są językami
(tj. jako strony po polsku,
angielsku, niemiecku,
francusku, hiszpańsku,
włosku, grecku, oraz
rosyjsku.) Dla każdego zaś języka strony zestawione
są przedmiotowo.
Wybierz interesującą Cię stronę manipulując suwakami, potem kliknij
na nią aby ją uruchomić:
(Ten sam wykaz daje się też wyświetlić
z "Menu 1" poprzez kliknięcie tam na pozycję
"Menu 4".)
Poznajmy teraz kilka tajemnic i ciekawostek
zamku w Malborku. Najróżniejsze publikacje
o Malborku zawierają dosyć sporo "oficjalnych"
informacji o średniowiecznym zamku z owego
miasta. Jednak z reguły omijają one temat
intrygujących tajemnic i zagadek jakie zamek
ten otaczają. Dlatego jako osoba prywatna
postanowiłem sporządzić tą moją osobistą
stronę internetową oraz poświęcić ją właśnie
tajemniczym zjawiskom i zagadkom zamku
pokrzyżackiego w Malborku. Wszakże wielu
wizytujących Malbork chciałoby coś dowiedzieć
się również i na tematy które starannie omijane
są we wszystkich "oficjalnych" publikacjach.
Część A:
Informacje wprowadzające tej strony:
#A1.
Zacznę od przedstawienia siebie:
Jestem naukowcem (od 1 marca 2007
do 31 grudnia 2007 na pozycji pełnego
profesora na renomowanym uniwersytecie,
przedtem zaś byłym odpowiednikiem dla
polskiego profesora nadzwyczajnego kolejno
aż na trzech jeszcze innych uniwersytetach
świata - po szczegóły patrz stronę
O mnie (Dr inż. Jan Pająk)
z "Menu 2" i "Menu 4" na lewym marginesie).
Moje naukowe "hobby" polega na badaniu
najróżniejszych tajemnic i nieznanych
zjawisk, włączając w to zjawiska powszechnie
uważane za tzw. "nadporzyrodzone".
Moje pełne przygód i podróży życie
najlepiej opisane jest w podrozdziale
A4 z tomu 1 monografii [1/4] "Zaawansowane
urządzenia magnetyczne" dostępnej
tu nieodpłatnie za pośrednictwem
"Menu 1" i przesuwnego "Menu 4".
Jeśli zaś kogoś interesują moje
osiągnięcia w zakresie naukowego
badania tajemnic i owych "nadprzyrodzonych"
zjawisk, wówczas powinien przeglądnąć
strony jakie wyszczególniłem w
"Menu 2" i "Menu 4" z lewego
marginesu. Szczególnie interesujące
wyniki moich badań "nadprzyrodzonego"
zawarłem na stronie
evolution_pl.htm
która w punktach #B1, #B5, #B6 i #B6.2
zawiera m.in. opis samoewolucji Boga
oraz formalny dowód naukowy, że "to Bóg
stworzył pierwszą parę ludzi", oraz na stronie
evil_pl.htm
która wyjaśnia że nasza planeta Ziemia
aktualnie znajduje się w mocy szatańskich
istot jakich poziom techniki może być
uważany za niemal "nadprzyrodzony".
Opisy najrózniejszych tajemnic jakie
dotychczas badałem zawarte są także
w podrozdziałach A4 oraz V3 z tomów
odpowiednio 1 i 16 mojej monografii
[1/4] "Zaawansowane urządzenia magnetyczne",
a także w podrozdziałach E1 i F1
tomów 4 i 5 mojej nieco starszej
monografii [8] zatytułowanej
Totalizm.
Obie te monografie można sobie
sprowadzić nieodpłatnie ze
wszystkich witryn internetowych
także wyszczególnionych w
"Menu 4" i "Menu 2".
Jestem częstym odwiedzającym zamek
w Malborku. Niniejsza strona jest
zaś wynikiem owych odwiedzin.
Oto fotografia mnie i mojej żony,
wykonana na tle zamku w Malborku.
Fot. #1: To ja z żoną przy zamku w Malborku.
Zdjęcie z maja 1995 roku. Po prawej stronie tego
zdjęcia wyraźnie widać intrygującą "Bramę Wodną"
zamku w Malborku, a na wierzchołku owej bramy
widać nawet szary stożkowy cokół z "żabą"
pokazaną poniżej na zdjęciu "Fot. #10ab".
* * *
Zauważ że można zobaczyć powiększenie
każdej fotografii z niniejszej strony internetowej, poprzez zwykłe kliknięcie
na tą fotografię. Ponadto większość wyszukiwarek jakie obecnie są w użyciu,
włączając w to także popularny "Internet Explorer", pozwala również na
załadowanie każdej ilustracji do swojego
własnego komputera, gdzie można jej się do woli przyglądać, gdzie daje się ją
redukować lub powiększać, a także drukować, za pomocą posiadanego przez
siebie software graficznego.
Część B:
Posąg Matki Boskiej a przysłowie "Polak mądry dopiero po szkodzie":
#B1.
Złowrogi posąg malborskiej Matki Boskiej który wymagał pól bitewnych drugiej wojny światowej aby zostać zniszczony i który aby zwrócić na siebie uwagę i zostać odbudowany ciągle do dzisiaj dokonuje cudownych uzdrowień:
 
Aż do niemal zakończenia drugiej wojny
światowej, we wnęce ze wschodniej
elewacji kościoła Najświętszej Matki
Boskiej z Zamku Wysokiego w Malborku,
znajdowała się ogromna, bo wysoka
na 8 metrów figura Matki Boskiej
z Dzieciątkiem na ręku wykonana
ze stiuku (czyli sztucznego kamienia).
Figura ta skonstruowana była przez
Krzyżaków jacy odebrali Polakom
ziemie których ona doglądała. Z
upływem czasu zasłynęła też ze
swojej wrogości wobec Polaków.
M.in. przywiązana do niej została
stara przepowiednia, że przez aż
tak długo, jak długo figura ta dogląda
nadzorowane przez siebie ziemie,
panował na nich będzie język
niemiecki zaś ziemie te pozostaną
pod niemiecką kontrolą.
Przepowiednia ta wypełniła się na końcu
drugiej wojny światowej, kiedy w wyniku
tajemniczych zdarzeń eksplodowała
amunicja składowana w kościele przy
jakim figura ta stała, zmiatając tą figurę
z powierzchni naszej planety. Jednocześnie
ziemie które figura ta nadzorowała powróciły
do Polski i ponownie zapanował na nich
język polski. Niestety, ostatnio jakieś
mroczne siły starają się odrestaurować
tą złowrogą figurę. Jeśli im się to uda,
przywrócą one również nadprzyrodzone
moce owej starej przepowiedni. To z kolei
naruszy stabilność i pokojowy balans
dzisiejszej Europy. Dlatego nie wolno nam
dopuścić aby figura ta została odrestaurowana.
Zalecam więc aby czytelnik zapoznał się
z punktem #B6 tej strony, w którym staram
się wyjaśnić dlaczego należy uczynić
wszystko co w naszej mocy aby przeszkodzić
w odbudowaniu tej złowrogiej figury w jej
dawnym ekspansywnym zorientowaniu i
symboliźmie.
Oto jak "Słownik Geograficzny Królestwa
Polskiego i Innych Krajów Słowiańskich"
wydany w Warszawie w 1884 roku, na
stronie 943 pod hasłem Malbork,
opisuje ową figurę swoim nieco
archaicznym językiem, cytuję:
"Prezbiteryum zamyka półośmiobok, na
którego środkowym polu, gdzie zamiast
okna zrobiono framugę, znajduje się
od zewnątrz kolosalna, dobrze zachowana
i nieźle odrestaurowana figura N.M.
Panny, patronki tego grodu, z dzieciątkiem
Jezus na ręku. Wysokość figury wynosi
przeszło 8 m., dzecięcia prawie 2 m.
Stara ta figura z czasow Winrycha von
Kniprode (1351-82), układana na pełnym
rdzeniu z kolorowej mozaiki, jest niemal
unikatem; oprócz pobliskiego acz mniejszego
wyrobu w pobliskim Kwidznie (ścięcie
Św. Jana) i sądu ostatecznego w katedrze
Św. Wita w Pradze, średniowieczne mozaiki
w tych rozmiarach poza obrębem Włoch nie
istnieją. Złote tło framugi i niebieskie
jej obramienie
nasiane gwiazdami, są
również z mozaiki układane; staniol
(mineral-dopisek mój) ułożony na kawałku
szkła, a drugim kawałkiem nakryty, daje
złoty kolor. Figura ta, obrucona ku
wschodowi, jest robotą wenecką; w Wenecji
bowiem były mozaiki rzeczą bardzo zwykłą,
a w. mistrzowie mieli tam dawniej swoją
rezydencye."
Fot. #2: Zdjęcie z czerwca 2004 roku.
Przedstawia ono mnie (dr inż. Jan Pająk)
oraz niszę kościoła zamkowego w Malborku,
gdzie aż do czasów drugiej wojny światowej
stał proroczy posąg Matki Boskiej słynący z
cudownych uzdrowień oraz z wrogiej dla Polaków
przepowiedni która wymagała aż drugiej wojny
światowej aby się wypełnić (przepowiednię
tą opisuję w punktach #B5 i #B6 niniejszej
strony). Nisza ta widoczna jest ponad moją
głową - ta otynkowana wewnątrz na biało.
Na swoje urodziny w 1995 roku,
od posągu tego doznałem wysoce spektakularnego
uzdrowienia, które wolno nazwać cudownym.
Uzdrowienie to opisałem dokładniej w dalszej
części niniejszej strony internetowej o
tajemnicach i ciekawostkach
Malborka,
której cały szereg kopii dostępny jest
pod adresami wyszczególnionymi w "Menu 2"
i w "Menu 4".
W czasach przedwojennych podobne cudowne
udrowienia miały miejsce w kościółku Św. Anny
w Karłowie pod Miliczem, który słynął z nich na
całą okolicę. Dawniej twierdzono, że źródłem
tych uzdrowień spod Milicza był zarówno stary
dąb, obecnie już nie istniejący, jaki kiedyś
znajdował się oddalony tylko o kilka metrów
na południe od obecnego położenia ołtarza
tego milickiego kościółka, jak i "anielski
kamień", jaki w latach pomiędzy 1981 a 2004
zniknął ze swego typowego miejsca w którym
leżał przez wieki.
W życiu nic nie dzieje się bez powodów. Osobiście
uważam, że owo spektakularne uzdrowienie w
Malborku, którego doświadczylem, miało na
celu zainspirowanie mnie do badań mechanizmu
takich uzdrowień. W wyniku tych badań doszedłem
do wniosku, że uzdrowienia mogą być dokonywane
przez praktycznie każdy obiekt, jaki zgromadzi
w sobie wymaganie duży ładunek tzw.
energii moralnej.
Przykładowo, w dzisiejszej Malezji ludzie bardzo
powszechnie zwracają się o dokonywanie uzdrowień
do specjalnych rodzajów drzewa, które nazywane
są tam datuk. Wygląd jednego takiego
drzewa "datuk" pokazałem na stronie internetowej
ufo_pl.htm.
Natomiast na tropikalnej wspie Borneo uzdrowień
dokonują specjalnie rzeźbione totemy drewniane.
Z kolei aby obiekty te zgromadzily w sobie wymaganą
energię moralną, ludzie muszą się do nich modlić.
Czyli praktycznie każdy obiekt do którego modli
się wiele ludzi, po jakimś czasie nabywa potencjał
do dokonywania cudownych uzdrowień. W Polsce
istnieje sporo takich obiektów.
Powyższa fotografia dzisiejszego wyglądu
samej niszy w której owa figura Matki
Boskiej kiedyś stała, pokazana jest też
jako zdjęcie "Fot. 25" na odrębnej stronie
internetowej o prastarym polskim mieście
z "Bursztynowego Szlaku", nazywającym się
Milicz.
#B2.
Nadprzyrodzone moce posągu Matki Boskiej z Malborka i ich pochodzenie:
 
Ponieważ owa figura była aż tak stara,
poddawana ona była najróżniejszym
religijnym praktykom i wierzeniom przez
wiele kolejnych wieków. Stąd została
nasycona energią niezliczonych modlitw -
jako taka będąc zdolna do dokonywania
cudów. Dla przykładu, była ona w stanie
dokonywać uzdrawiania chorych ludzi.
Jej nadprzyrodzone moce mogą być
dzisiaj uzasadniane faktycznym działaniem
chińskiego tzw.
feng shui
opisywanego w punkcie #D1 tej strony.
Niestety, niezależnie od religijnego
znaczenia, figura ta była także symbolem
politycznej opresji Krzyżaków nad obszarem
jakiego doglądała, dokonywanej w imię
Boga. Dlatego do owej złowrogiej figury
przywiązana była stara przepowiednia
opisywana w punktach #B1, #B5 i #B6
tej strony. Ta przepowiednia się wypełniła
kiedy ów symbol religijnej opresji został
zniszczony w tajemniczych okolicznościach
podczas bitwy o zamek w Malborku, mającej
miejsce przy końcu Drugiej Wojny Światowej.
Oto jak owa figura zwykła wyglądać:
Fot. #3abc:
Oto stare fotografie figury malborskiej Madonny ze stiuku (tj. sztucznego kamienia).
Jak widać z powych fotografii, posąg tej Madonny został zamodelowany w ustawieniu
reprezentującym expansję i kontrolę nad ziemiami których posąg ten doglądał. Stąd
doskonale symbolizował on intencje Krzyżaków jacy go wystawili, wzmacniając swoimi
nadprzyrodzonymi mocami agresywne działania owych Krzyżaków. Jeśli więc ten proroczy
posąg zostanie odrestaurowany w dzisiejszych czasach, jego ekspansywna i złowroga
postawa powinna być celowo zmieniona (tak jak
filozofia totalizmu
a także chińska wiedza o
feng shui
nam to doradza - patrz punkt #B6 poniżej), aby symbolizował on i umacniał swoimi
nadprzyrodzonymi mocami obecną sytuację ziem jakie on nadzoruje. Jak tego dokonać
wyjaśnia to punkt #B6 poniżej. Kliknij na wybraną fotografię jeśli zechcesz ją powiększyć.
(a) Lewa fotografia pochodzi
z widokowki datowanej w latach 1930-tych.
Była ona publikowana przez Alberta
Frisch z Berlina. Pokazuje głowę
owej figury, ze Świętym Dzieciątkiem
siedzącym na ręku. Po więcej
danych na jej temat patrz strony internetowe
zamek.malbork.com.pl,
zamek.malbork.pl, oraz
przewodnicy.com.
(b) Środkowa fotografia faktycznie
jest jedną klatką zaczerpniętą ze starego
niemieckiego filmu o tytule "Land an der Weichsel"
w reżyserii von Caengel, z 1943 roku.
Ogromnie interesujące jest, że zarówno
"Matka Boska" z owej figury, jak i dzieciątko,
posiadały charakterystyczne "trójkątne
twarze" oraz "pośladko-podbne" wybrzuszenia
na brodzie - czyli cechy anatomiczne
które są typowe dla UFOnautów - co
wyjaśnia dokładniej podpis pod ilustracją
"Fot. #8" powyżej, a także podpis
pod "Rys. 2" ze strony internetowej
ufo_pl.htm,
oraz podpis pod "Fot. #1" ze strony internetowej
antichrist_pl.htm.
Wygląda więc na to, że powyższa figura
powstała ponieważ kiedyś jakaś UFOnautka
podszyła
się pod Matkę Boską i Jezusa.
(c) Prawa fotografia pochodzi z niemieckiej
tzw. "Serii Wojennej". Była ona publikowana
przez Deutsche Kunstverlag z Berlina około
1940 roku. Pokazuje ona cały posąg Matki
Boskiej razem z wnęką w murze kościoła w
której figura ta była ustawiona.
#B2.1.
Historyczny przykład wyzwolenia niszczycielskich mocy posągu Matki Boskiej z Malborka oraz jego wrogości wobec Polaków:
Na temat nadprzyrodzonych mocy omawianej
tutaj figury, a także na temat jej wrogości wobec
Polaków, dosyć sporo informacji zawartych
jest w starych manuskryptach. Oto co
przykładowo na jej temat pisze
"Borck: Echo sepulcralis" w manuskrypcie
z 1765 roku, strona 157, cytuję:
"Po sławnej bitwie pod Grumwaldem stoczonej
dnia 15 lipca 1410 r., postąpiło zwycięskie
wojsko polsko-litewskie pod Malbork, gdzie
atoli przednie straże stanęły dopiero 26
lipca, chociaż odległość wynosi tylko mil
15 (mila staropolska = 8.834 km: dopisek mój).
Użył tego czasu
komtur świecki Henryk Reuss
von Plauen, zebrał naprędce posiłki skąd
mógł i
obsadził zamek, gdzie się wkrótce
znalazły i resztki z pod Grunwaldu. Potem
spalił miasto, zerwał most na Nogacie i
postanowił bronić się do ostateczności.
Przystąpił tedy król do oblężenia tej
silnej twierdzy, ale kule kamienne nie
mogły przebić wybornej cegły i rozlatywały
się w kawałki; tymczasem roznosiły lekkie
oddziały jazdy po kraju przestrach i zniszczenie.
Ale brak żywności spowodował Henryka von
Plauen rozpocząć z królem układy;
ofiarował więc on ustąpić Polsce Pomorze,
ziemię chełmińską i michałowską;
same tylko Prusy zdobyte na poganach
miały pozostac przy zakonie. Należało
Polakom przyjąć te korzystne warunki,
ale dostojnicy w radzie królewskiej i
wielu ze szlachty nastawali na całkowite
wypędzenie krzyżaków z Prus, co
według ich zdania zależało tylko
od wzięcia Malborka i kilku zamków.
Jagiełło dał tedy odmowną odpowiedź.
Ale odtąd szczęście jakoś opuszczać
zaczęło oblegających; brak dobrej
żywności i pora gorąca sprowadziły w
obozie choroby; co gorsza, rozniosło
się, że puszkarz, który ugodzić chciał
w obraz N.M. Panny w kaplicy Św. Anny
zaniewidział (z pewnością chodzi tu
nie o obraz - lecz o figurę Madonny:
dopisek mój). Powiadano sobie nawet,
że gdy z niego drwił jego przełożony
i sam drugi raz wycelował do figury,
działo się rozpękło i zabiło stojącego
obok wodza tatarskiego; Tatarzy tem
rozgniewani, tarczami zabili zuchwałego
bluźniercę; miał to być ten, który
pod Grumwaldem pierwszy dzidą zwalił
w. mistrza Ulryka von Jungingen."
#B3.
Uzdrawiająca moc posągu Matki Boskiej z Malborka:
 
W trakcie trwania mojej kolejnej
wizyty w Malborku w maju 1995 roku,
doznałem silnej alergicznej irytacji
płuc. Kaszlałem więc niemal bez
przerwy. Na moje urodziny (25
maja 1995 roku) celebrowaliśmy
właśnie dzień urodzinowy, kiedy
moj brat opowiedział mi o owych
cudownych uzdrowieniach jakie
kiedyś miały miejsce przed obliczem
owej figury, oraz dodał, że gdyby
owa figura ciągle istniała, wówczas
mógłbym ją poprosić o uzdrowienie
swojej alergicznej irytacji płuc.
Chociaż owa idea była jedynie
rozmową przy stole podczas zwyczajnej
celebracji urodzin, pomyślałem
sobie że jest warta sprawdzenia,
ponieważ pokrywała się ona z
przedmiotem moich badań.
Wszakże jestem autorem naukowej
teorii wszystkiego
nazywanej
Konceptem Dipolarej Grawitacji,
jaka opisana jest m.in. w tomach 4 i
5 najnowszej monografii
[1/5]
referowanej na niniejszej stronie.
Zgodnie zaś z interpretacją czasu
wynikającą z owego Konceptu Dipolarnej
Grawitacji i wyjaśnioną skrótowo na
odrębnej stronie internetowej o
wehikułach czasu,
jeśli w jakimkolwiek czasie coś gdzieś
istniało, lub też dopiero zaistnieje
w dowolnym punkcie wszechświata,
wówczas to coś ciągle istnieje
tam i w chwili obecnej, zaś my możemy
przemieścić się do tego czegoś poprzez
podróż przez czas jaka daje się osiągnąć
na poziomie przeciw-świata. Stąd
zdecydowałem, że natychmiast spróbuję
tej techniki i sprawdzę czy zostanę
uzdrowiony. Troje nas (tj. ja, mój brat,
oraz moja żona) poszliśmy do obszaru
przed ową byłą figurą Matki Boskiej,
gdzie ja zamierzałem poprosić o cudowne
uzdrowienie. Muszę tutaj się przyznać,
że nie bardzo byłem w religijnym nastroju,
ponieważ byłem trochę podchmielony
(wszakże były to moje urodziny).
Jednak mój kaszel był tak nieznośny,
że ciągle zdecydowałem się poprosić
o owo cudowne uzdrowienie. Mój brat
oraz moja żona byli tak pewni niemożliwości
aby cudowne uzdrownienie faktycznie
miało miejsce, że nawet nie chcieli
zaczekać aż ja o nie poproszę, a
kontynuowali swój spacer, pozostawiając
mnie za sobą (prawdopodobnie istnieje
jakis rodzaj prawa, że cuda muszą
zawsze się przytrafiać kiedy nikt
nie patrzy). Ja więc zwróciłem się
dokładnie do punktu w przestrzeni
w którym owa figura zwykła stać,
oraz poprosiłem w swoich myślach
aby figura ta zademonstrowała
mi swoje moce leczące, oraz uzdrowiła
mój kaszel na czasokres pobytu w
Malborku. Kiedy tylko zakończyłem
myślowe wypowiadanie swojego życzenia,
dostrzegłem rodzaj promienia silnego
białego światła jakie biło z niemal
centrum wnęki w której owa figura
zwykła stać. Początkowo myśl przemknęła
przez mój umysł, że musi się tam
znajdować jakieś lusterko które
odbija ku mnie światło słońca.
Jednak natychmiast po tym uświadomiłem
sobie, że słonce właśnie jest położone
dokładnie po przeciwstawnej stronie
kościoła, zaś owa wnęka na figurę
ukryta jest w cieniu. Kiedy ów
silny promień światła uderzył
moje płuca, zacząłem odczuwać
rodzaj zimna i dreszczy. Czuło
się to jakby wzdłuż mojej tchawicy
i płuc topniała warstwa lodu.
To niezwykłe uczucie całkowicie
mnie zaszokowało. Całe przeżycie
trwało jedynie około 30 sekund.
Pobiegłem do mojego brata i żony,
którzy kontynuowali spacer jedynie
jakies 50 metrów ode mnie odwróceni
tyłem do figury, aby opowiedzieć
im o zdarzeniu, podczas gdy owo
zimno i dreszcze zaniknęły. Począwszy
od owego momentu czasu nie zakaszlałem
nawet jeden raz podczas reszty mojego
pobytu w Malborku. Później, kiedy
oglądałem stare fotografie owej
figury, uświadomiłem sobie że ów
promień silnego białego światła
jakie wówczas widziałem, buchnął
ku mnie z obszaru, gdzie na
oryginalnym posągu znajdowało
się owo symboliczne Święte Serce
Matki Boskiej.
Sprawa owego cudownego uzdrowienia
miała jednak dalszy ciąg. Ten jej dalszy
ciąg był nawet jeszcze bardziej nadprzyrodzony.
Nastąpił bowiem w kościele w Warszawie
który obecnie wcale nie istnieje - co dokładniej
wyjaśniam w punkcie #B4 poniżej, a także
w punkcie #C6.1 odrębnej strony internetowej o
wehikułach czasu.
Mianowicie, jak tylko wsiadłem do pociągu
aby opuścić Malbork, zaś ów pociąg przekroczył
most na rzece Nogat, mój gwałtowny
kaszel nagle powrócił. Uświadomiłem
sobie wówczas, że w sformułowaniu
z jakim zwróciłem się do owej figury,
wcale nie prosiłem o trwałe uzdrownienie,
a jedynie o zademonstrowanie mi
jej mocy uzdrawiającej. Stąd aby
zostać uzdrowionym na trwałe, musiałem
ponowić swoją prosbe. Ponieważ jednak
właśnie opuszczałem Malbork, zdecydowałem
się pójść
do dowolnej innej figury
Matki Boskiej, oraz poprosić ową
figurę aby moją modlitwę
przekierowała
do owej figury z Malborka. Mój następny
postój wypadał w Warszawie. Poszedłem
więc do kościoła NMP położonym tuż
przy pałacu Prezydenta w Warszawie,
ponieważ kościół ten stał najbliżej
hotelu w jakim wówczas się zatrzymałem.
W kościele tym poprosiłem znajdującą
się tam figurę Matki Boskiej aby
przekierowła moją modlitwę do figury
z Malborka. Poprosiłem jeszcze raz
o udzielenie mi cudownego udrowienia,
tym razem trwałego. Zostało ono też
wówczas mi udzielone (tj. z kościoła
tego wyszedłem już bez kaszlu). Tak
nawiasem mówiąc, to kiedy owo trwałe
uzdrowienie miało miejsce, nie zobaczyłem
już ponownie żadnego białego światła
ani nie doznałem żadnych sensacji.
Po prostu przestałem odczuwać potrzebę
kaszlu. To zaś oznacza, że moje pierwsze
uzdrowienie było takie spektakularne
tylko ponieważ ja prosiłem o zademonstrowanie
mi mocy uzdrawiających owej figury,
podczas gdy drugie uzdrowienie
było ciche, ponieważ ja prosiłem o
trwałe uzdrowienie kaszlu, a nie o
zademonstrowanie mi mocy uzrawiających.
Z opisanego tutaj uzdrowienia daje się
wyciągnać
kilka lekcji. Dla przykładu,
najważniejsze takie lekcje - jakie wierzę
że otrzymałem, obejmują:
(1) jeśli kiedykolwiek w przyszłości
poproszę o cud, wówczas powinienem zaprojektować
bardziej ostrożnie jaki rodzaj słów użyję
kiedy o niego poprosze - wszakże może on
ponownie zostać mi udzielony w dokładnie
takiej formie o jaką poprosiłem,
(2) "zło może uczynić tyle samo
dobra, co dobro zła"; przykładowo nawet
średniowieczne symbole opresji i niesprawiedliwości
serwowanej w imię Boga, czasami mogą
zostać użyte dla dokonywania dobrych uczynków.
Mechanizm za podobną do działania komputera
mocą
uzdrawiającą figury Madonny z Malborka
jest wyjaśniony dokładniej w tomie 6 mojej
monografii [8]
Totalizm.
Jak moje badania na to wskazują, owa figura
z Malborka działa w taki właśnie uzdrawiający
sposób, ponieważ jej moc głównie wywodzi się
z energii moralnej przekazanej do niej przez
owe niezliczone rzesze ludzi jacy się do niej
modlili. Z kolei owa
energia moralna
którą ta figura zakumulowała w sobie, pozwala
jej aby dokonywała (w sposób podobny do
naturalnego komputera) działań o jakie
ludzie ją poproszą. Właściwie to zachowuje
się ona w sposób bardzo podobny do owych
drewnianych totemów pogańskich z Wyspy Borneo,
jakie opisałem w podrozdziałach B3.3 i K5.7
z tomow 2 i 6 swojej monografii [8], a jakie
także są zdolne do dokonywania podobnych
uzdrowień i nadprzyrodzonych efektów.
Przykładowo podczas mojej profesury w
Malezji (od 1993 do 1998 roku) dosyć
głośno było tam o drzewie z okolic Ipoh,
jakie to drzewo stanowiło przedmiot kultu
lokalnego plemienia, jednak jakie stanęło
na drodze nowo-budowanej autostrady.
Każdy robotnik który zbliżył się do
owego drzewa z piłą motorową, padał
na ziemię zalany krwią, tak jakby
owo drzewo czyniło ludziom dokładnie
to co oni jemu chcieli uczynić.
#B4.
Moje trwałe uzdrowienia w warszawskim kościele o którym okazało się że wcale w Warszawie nie istnieje:
 
Wyniki moich badań opisane teorią
naukową zwaną
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
dosyć jednoznacznie definiują co należy
nazywać "cudem". Zgodnie z ową definicją,
"cud" jest to zdarzenie którego
przebieg definiowany jest przez mechanizmy
przeciw-świata i którego nie daje się
spowodować zadziałaniem wyłącznie praw
fizycznych obowiązujących tylko w naszym
świecie fizycznym.
Warto odnotować, że ta definicja "cudu"
wyjaśnie jaki jest jego mechanizm
i skąd się on bierze, a nie z czyjej woli
czy zabiegów jest on relizowany. Wszakże,
faktycznie to absolutnie
wszystko co
tylko dzieje się we wszechświecie, zawsze
ma miejsce wyłącznie za zgodą, życzeniem
i wolą
Boga.
Dlatego jest oczywistym, że jeśli jakikolwiek
cud ma gdzieś miejsce, jego przebieg
i następstwa musiały już uprzednio
być zaaprobowane przez Boga - podobnie
jak Bóg zaaprobował uprzednio też
wszystko inne co tylko zdarza się
w całym wszechświecie.
 
Zgodnie z powyższą definicją "cudu", w
chwili kiedy w 1995 roku przebywałem w
owym kościele NMP przy pałacu prezydenta
w Warszawie, miejsce miały tam aż trzy
cuda. O tym jednak, że cuda te faktycznie
miały tam miejsce, przekonałem się dopiero
w jakiś czas później. W chwili bowiem
kiedy byłem w owym kościele, nie byłem
świadomy że coś niezwykłego się ze mną
dzieje. Pierwszym z tych trzech cudów
było owo trwałe uzdrowienie mojej alergii
płuc, jakie opisałem w poprzednim punkcie
#B3 tej strony. Drugim zaś cudem było,
że pierwszy z owych cudów miał miejsce
w kościele który dzisiaj wcale nie istnieje
w tamtym miejscu.
 
Kiedy wszedłem do owego kościoła NMP
przy pałacu prezydenta w Warszawie,
drzwi kościoła były otwarte, chociaż
w kościele nie było nikogo. Po wejściu
do środka od razu zobaczyłem znajdującą
się tam sporą figurę Matki Boskiej do
której najpierw się skierowałem aby
pomodlić się o dwa trwałe uzdrowienia.
Po zakończeniu modlitwy i złożeniu
ofiary, rozglądnąłem się po całym
kościele. Wyglądał on wspaniale.
Najbardziej zaciekawiła mnie w nim
wspaniale wykonana i bogato udekorowana
tzw.
konfesja.
Powodem dla jakiego ona mnie szczególnie
zainteresowała, było że jej wygląd imitował
bardzo dokładnie wygląd niezwykłego
urządzenia napędowego zwanego
komora oscylacyjna
które zawarte jest w pędniku głównym
każdego wehikułu UFO. Konfesja w owym
kościele była nawet bardziej wspaniała
i bardziej podobna do pędnika UFO, niż
ta którą widziałem w Bazylice Św. Piotra
w Rzymie. Pechowo jednak, nie zabrałem
wówczas ze sobą aparatu fotograficznego.
Nie byłem więc w stanie jej sfotografować.
Ponieważ zaś już wkrótce potem odlatywałem
z Warszawy do Nowej Zelandii, postanowiłem
że kościół ten ponownie odwiedzę kiedy
będę w Polsce nastepnym razem, oraz
że wówczas upewnię się aby dokładnie
obfotografować ową konfesję. Jednak
kiedy w 2004 roku przybyłem ponownie
do Warszawy aby obfotografować ową
konfesję, okazało się że kościół NMP jaki
odwiedzałem koło pałacu prezydenta w 1995
roku już tam nie istnieje. Na jego miejscu
stoi teraz zupełnie inny kościół. Kolejnym
więc cudem jaki miał miejsce w tamtym kościele,
było że modliłem się i zostałem uzdrowiony
w kościele który w obecnym przebiegu czasu
wcale nie istnieje ani istniał w tamtym
miejscu.
 
Dlaczego i w jaki sposób jest możliwe
aby przebywać i modlić się w kościele
który wcale już nie istnieje w danym
miejscu, wyjaśniłem to dokładniej na
stronie internetowej o
wehikułach czasu.
W punkcie #C6.1 owej strony o wehikułach czasu wyjaśniłem co właściwie zapewne
się zdarzyło z tamtym kościołem NMP
przy pałacu prezydenta w Warszawie.
Powodem zaś dla którego byłem jednak
w stanie dokładnie rozpracować
i przygotować to wyjaśnienie było,
że dobrotliwy Bóg pozwolił mi zobaczyć
na angielskim filmie dokumentarnym ten
sam kościół w którym się wówczas modliłem.
Jak potem wykazały moje poszukiwania,
kościół ten faktycznie istnieje, tyle
tylko że w miejscowości Święta Lipka -
czyli kilkaset kilometrów od Warszawy.
(Ja sam nigdy w życiu osobiście nie byłem
w Świętej Lipce.) Znaczy w 1995 roku
modliłem się w Warszawie i zostałem
nawet uzdrowiony w kościele który
istnieje setki kilometrów od Warszawy.
Nic dziwnego że wówczas w kościele tym
nie odnotowałem obecności żadnych
innych ludzi.
#B5.
Przykład wypełnienia się starej przepowiedni:
W naszym zapełnionym zajęciami życiu
często natykamy się na najróżniejsze
opowieści dotyczące starych przepowiedni.
Zwykle bierzemy je z odrobiną sceptycyzmu -
ot jak kolejne bajdurzenie starych ludzi.
Jednak jeśli ktoś dokładnie przeanalizuje
historie za owymi starymi przepowiedniami,
wówczas się okazuje, że zawsze one się
wypełniają. Tyle tylko, że ich wypełnienie
się dla wielu ludzi staje się widoczne
dopiero po fakcie, nie zaś przed
nim. Zamek w Malborku jest właśnie
doskonalym przykładem jak poważnie
powinniśmy potraktować takie stare
przepowiednie.
Figura Matki Boskiej ze stiuku jaką
opisałem powyżej, związana była z
jedną taką starą przepowiednią.
Owa przepowiednia stwierdzała, że
tak długo jak owa figura stoi na
swoim miejscu, ziemia jaką ona dogląda
pozostanie pod niemiecką kontrolą.
Cokolwiek by nie myśleli ludzie
którzy wiedzieli o owej przepowiedni,
w końcowym efekcie faktycznie się
ona wypełniła. Fugura padła bowiem
pod koniec Drugiej Wojny Światowej.
Jednocześnie zaś ziemia jakiej ona
doglądała uwolniona została spod
niemieckiego przywłaszczenia.
Tom 5 monografii [8]
Totalizm
(szczególnie podrozdzial G1) opisuje
najróżniejsze prawa jakie odnoszą się
do starych przepowiedni. Zgodnie z
tymi prawami:
(a) stare przepowiednie faktycznie
są wglądami w przyszłość, tyle że
wyrażonymi za pośrednictwem prostych
słów. Jako takie one zawsze się wypełniaja; oraz
(b) stare przepowiednie, a także
obiekty do jakich się one odnoszą, wypełniają
prawa "czasowo-niezależnej przyczyny i skutku"
(owe prawa stwierdzają m.in., że "we wszelkich
sprawach kontrolowanych przez prawa
przeciw-świata, przyczyna może się stać
skutkiem,
zaś skutek może się stać przyczyną" -
po więcej informacji patrz strona
timevehicle_pl.htm).
Wyjaśniając to prawo innymi słowami,
nie powinniśmy żartować z tematu
starych przepowiedni, ponieważ wszystkie
one sa śmiertelnie poważne i z całą
pewnością kiedyś się wypełnią.
Powinniśmy też być bardzo ostrożni
w naszym traktowaniu obiektów z jakimi
takie stare przepowiednie są związane.
Dla przykładu, jakakolwiek próba
odbudowania owej figury z Malborka
(która ciągle nasycona jest energią
niezliczonych modlitw) mogłaby
spowodować znaczące zmiany polityczne
w Europie. W ten sposób naruszyłaby
ona pokój, stabilność i relatywny
dobrobyt jakimi ten obszar cieszy
się od dnia zakończenia Drugiej
Wojny Światowej. Dlatego też,
znacznie bezpieczniej dla wszystkich
tych których to dotyczy będzie jeśli
owa pełna mocy figura oraz jej przepowiednia
pozostaną w przeszłości. Wszakże,
jeśli pozostaje ona w przeszłości,
jeśli ktoś zechce - to ciągle może ją
tam odwiedzić w swoich modlitwach,
myślach i prośbach. Wszakże nasze
myśli i modlitwy są w stanie przemieszczać
się w czasie - w przeciwieństwie do
naszych ciał fizycznych. Stąd modlenie
się do tej figury kiedy zawieszona
jest w naszej przeszłości jest więc
równie skuteczne jak modlenie się do
niej gdyby była ona obecna jeszcze teraz.
Jednocześnie zaś w takim przypadku
NIE będzie ona w stanie wprowadzić
żadnych zmian do stanu politycznego
naszej planety.
Podrozdzialy F1 oraz G2 (tomu 5) monografii [8]
dyskutowanej wcześniej omawiają cały
szereg innych starych przepowiedni, jakie
właśnie mają się wypełnić w bliskiej
już przyszłości. Dla przykładu, rozważają
one znane fakty na temat starej
przepowiedni o przybyciu Drugiego Jezusa
na Ziemię - kiedy waluta Euro zostanie
wprowadzona w Europie. (Owa przepowiednia
stwierdzała,
że Drugi Jezus miał przybyć
na Ziemie "jak złodziej", kiedy Imperium
Rzymskie zostanie odrodzone. Z kolei
odrodzenie się Imperium Rzymskiego
symbolicznie miało miejsce dnia
4 stycznia 1999 roku, kiedy wspólna
waluta Euro zostala wprowadzona w Europie.)
Owe podrozdziały także kierują naszą uwagę
na inną starą przepowiednię stwierdzającą,
że "iskra wyjdzie z Polski", jaka stara
się przekazać informację, że odnowa moralna
naszej cywilizacji zostanie zaczęta
właśnie w Polsce. Warto zwracać uwagę
na owe stare przepowiednie, jako że
zapowiadają one zdarzenia które
bezapelacyjnie nadejdą, stąd lepiej
jeśli jesteśmy świadomi ich nadchodzenia.
Zamek w Malborku jest właśnie doskonałym
przykładem, że bez względu na to jak
potężne coś może się wydawać, ciągle
przydzie taki czas, kiedy zgodnie
z działaniem przepowiedni lub praw
moralnych, jakiegoś dnia zmuszone
to będzie upaść.
#B6.
Nie wolno budzić "serpenta" - zamiast więc odrestaurować dawny proroczy posąg Madonny, raczej należy usymbolizować losy kiedyś nadzorowanych przez niego ziem sceną nowego posągu:
Motto:
"Przepowiednie to zapowiedzi i ostrzeżenia samego Boga, tyle że celowo wypowiadane
ustami zwykłych ludzi aby w ten sposób nie odbierać wolnej woli tym którzy je poznają."
Około 2002 roku, czyli w pobliżu czasów
kiedy m.in. przygotowywałem niniejszą
stronę internetową opisującą nadprzyrodzone
moce posągu Madonny z Malborka,
miałem niezwykły sen. Zapamiętałem go
dokładnie bowiem często potem przemyśliwałem
nad jego symboliczną wymową. We śnie
tym znalazłem się w swojej rodzinnej wsi
pod lasem przy basenie przeciwpożarowym
który opisałem m.in. w punkcie #3 i w podpisie
pod "Fot. #5" ze strony internetowej o
Wszewilkach.
W moim śnie basen cały wypełniony był
wodą, tyle że zamarzniętą i formującą solidną
bryłę lodu jaka zapełniała jego objetość.
W lodzie owym uwięziony przez lód, oraz z zimna
pogrążony w hibernacji (tj. w rodzaj snu zimowego),
znajdował się ogromny serpent ponad 10
metrowej długości i grubości ludzkiego uda.
Serpent ten wyglądał jak owe gigantyczne
pływające węże "anakonda" z Ameryki
Południowej. Mi stało się przykro że tak
wspaniale wyglądające stworzenie jest
uwięzione w lodzie i hibernuje niemal
bez oznak życia. Wiedziałem jednak
że wąż ten jest nadal żywy, tyle że uśpiony
zimnem. Miałem też dostęp do wody z
ciepłowni. Wylałem więc nieco gorącej
wody z ciepłowni na lód i z radością
śledziłem jak topienie się lodu stopniowo
uwalnia tego pięknego serpenta z okowów,
oraz jak pod wpływem ciepła wąż ten pomału
powraca do życia. Kiedy jednak serpent
ten zaczął się już poruszać oraz częściowo
stał się już wolny od lodu, wówczas tą swoją
częścią która była już oswobodzona rzucił
się na mnie z otwartą paszczą. Na szczęście
część jaka ciągle tkwiła w lodzie udaremniła
mu sukces tego ataku. W tym momencie
usłyszałem czyjś władczy głos - brzmiący
jakby głos samego Boga. Głos ten powiedział do mnie:
to
doświadczenie ma ci zademonstrować,
że przy uwalnianiu i ożywieniu serpenta
należy się kierować wiedzą i przezornością
a nie sentymentami - wszakże kiedy serpenta
raz się uwolni i przywróci do życia, wówczas
zadusi on i pożre zarówno uwalniającego,
jak i wielu innych niewinnych ludzi.
Po usłyszeniu owego władczego głosu
i wypowiadanej przez niego przestrogi-nakazu
nagle się obudziłem. Od owego czasu
ciągle teraz zachodzę w głowę, co
dokładnie ów władczy głos mi nakazywał
uczynić, przed czym mnie ostrzegał,
oraz co lub kogo symbolizuje ów "serpent"
którego nierozważnie niemal wówczas uwolniłem
i przywróciłem do życia - na szczęście w
porę zostałem ostrzeżony.
Dopiero w styczniu 2008 roku dotarło do mojej
świadomości, że jedną z inkarnacji owego
"serpenta" z mojego snu, może być właśnie
ów złowrogi posąg Matki Boskiej z Malborka
o którym pisałem w poprzednich punktach
#B1 do #B5. W owym bowiem czasie
dowiedziałem się, że jacyś Polacy z
Malborka załozyli fundację która stawia
sobie cel jaki nosi potencjał aby sprowadzić
wiele zła na Polskę i na całą Europę - jeśli
zostanie zrealizowany w nieodpowiedzialny sposób.
Na przekór złowrogiej i anty-polskiej przepowiedni
przywiązanej do krzyżackiego posągu z Malborka,
która to przepowiednia już raz udowodniła
że się wypełnia, Polacy z owej fundacji chcą
ponownie odrestaurować ów proroczy posąg po-krzyżacki.
Owa fundacja nazwała siebie "Mater Dei",
zaś jej strona internetowa ma adres
www.materdei.org.pl.
Swoje zamiary odrestaurowania złowrogiego
dla Polaków posągu Matki Boskiej z Malborka,
fundacja ta zaprezentowała na stronie internetowej o adresie
www.materdei.org.pl.
Jeśli tej polskiej fundacji uda się zrealizować ów zamiar
z odrestaurowaniem posągu krzyżackiej Matki Boskiej
z niszy kościoła malborskiego zamku, wówczas prorocza
moc owego posągu również zostanie ponownie przywrócona do życia.
To zaś oznacza, że nadprzyrodzonymi mocami
stworzone zostaną wtedy okoliczności w których
na wszystkich ziemiach nadzorowanychy przez
ów krzyżacki posąg ponownie zaniknie polska
mowa i polskie rządy, a przywrócony będzie tam
język niemiecki oraz niemieckie rządy. Zgodnie
też z przestrogą zawartą w starej przepowiedni,
język ten i rządy ponownie będą tam panowały
przez aż tak długo, jak długo ów krzyżacki posąg
będzie stał na swoim poprzednim miejscu.
Kiedy dowiedziałem się o planach owej polskiej
fundacji z Malborka wpadłem w panikę. Wszakże
naukowo badam nadprzyrodzone moce. Wiem
więc doskonale że z mocami tymi nie wolno igrać
ani ich lekceważyć. Wielokrotnie miałem przecież
okazję naocznie zaobserwować jak nadprzyrodzone
moce działają w praktyce. Doskonale znam też
efekty działania chińskiego
feng shui
(opisywanego poniżej w punkcie #D1), które jest
namacalną ilustracją jak odpowiednie wykorzystanie
symboli i nadprzyrodzonych mocy wpływa na
losy życiowe ludzi. Nie mam więc najmniejszej
wątpliwości, że jeśli krzyżacki posąg malborskiej
Madonny zostanie przez Polaków odrestaurowany
w jego dawnej konfiguracji, wówczas przywrócona
również będzie wroga dla Polaków nadprzyrodzona
moc dawnego proroctwa przywiązanego do tego
posągu. Dlatego po odrestaurowaniu owego
posągu, na wszystkich ziemiach które on nadzoruje,
czyli na całym obszarze dawnych Prus Wschodnich,
ponownie zaniknie wówczas język polski a
panować zacznie język niemiecki. Ponownie też
powrócą tam dawne czasy krzywdy ludzkiej i łez
wylewanych z powodu mocodawców tego posągu.
Ponownie też dzisiejszy balans sił w Europie ulegnie
zakłóceniu, zaś dzisiejszy pokój i rosnący dobrobyt
Europy ulegnie przerwaniu. Ponownie też aby pozbyć
się tego posągu, oraz aby przywrócić obecny stan
rzeczy do tego obszaru, konieczna zapewne będzie
aż kolejna wojna. To wszystko jest więc zbyt dużą
stawką do stracenia, aby podjęcie decyzji w sprawie
odrestaurowania tego proroczego posągu pozostawić
jedynie owym kilku aktywistom z polskiej fundacji
"Mater Dei", a w praktyce pozostawić ową decyzję
mrocznym mocom
które niewątpliwie będą manipulowały tą fundacją.
Aby więc ponownie nie stać się "Polakami mądrymi
dopiero po szkodzie", w tak ważnej sprawie powinno
być wymagane, aby na temat odrestaurowania tego
posągu wypowiedzieli się wszyscy ludzie których losy
posąg ów odmieni.
Dlatego ja uważam, że docyzję czy odrestaurować
ów krzyżacki posąg Matki Boskiej mają jedynie prawo
podjąć wyniki powszechnego plebiscytu rozpisanego
w tej sprawie. W plebistycie tym powinni się wypowiedzieć
wszyscy ludzie zamieszkujący byłe Prusy Wschodnie,
których losy zostaną dotknięte tym przepowiedniowym
posągiem krzyżackim.
Logika mi podpowiada, że bez względu na to
jak ja nie ostrzegałbym ludzi, wcześniej czy później
i tak sie znajdzie ktoś nierozważny, kto będzie
próbował odrestaurować malborski posąg
krzyżackiej Madonny. Jedyna więc nadzieja,
że jako społeczeństwo tym razem wykażemy
"mądrość Polaka jeszcze przed szkodą" i tak rozwiążemy
problem tego posągu aby u wszystkich zainteresowanych
stron stworzyła się sytuacja "wygranej" (tj. sytuacja
zgodna ze starym polskim przysłowiem "aby i wilk
był syty i owca cała"). Jak zaś takie rozwiązanie
tego problemu powinno wyglądać, już obecnie
podpowiadają nam ustalenia
filozofii totalizmu,
Konceptu Dipolarnej Grawitacji,
oraz naszej wiedzy w zakresie zasad Chińskiego
feng shui.
Jeśli więc skonsultować problem malborskiego
posągu z tymi ustaleniami, wówczas dosyć
jednoznacznie nam one wskazują co w takiej
sytuacji powinno być uczynione. I tak
okazuje się że istnieją co najmniej dwa
korzystne rozwiązania problemu malborskiej
figury. Pierwszym i najbardziej rekomendowanym
z tych rozwiązań postulowanych przez totalizm
i feng shui jest, aby zamiast dawnego posągu
Matki Boskiej, w miejscu gdzie on niegdyś stał
ustawić duży ozdobny krzyż z figurą Jezusa.
Krzyż taki z jednej bowiem strony doskonale
by symbolizował losy ziem które ów Jezus
z krzyża by doglądał. Z drugiej zaś strony
Jezus przejął by na siebie lecznicze moce
dawnego posągu, nie przejmując jednak
na siebie przepowiedni przywiązanej do
tego posągu. Na dodatek, ustawienie krzyża
z Jezusem w miejscu dawnego posągu Matki
Boskiej symbolicznie odzwiercidlałoby nową
erę jaka nadeszła na tamte ziemie.
Niestety, jestem realistą i wiem doskonale
do jak przewrotnych działań zdolne są owe
mroczne moce
które z całą pewnością będą manipulowały
fundacją "Mater Dei". Wszakże z mocami
tymi walczę już od wielu lat. Wielokrotnie
też już demonstrowały mi swoje metody
działania - jako ich przykład patrz treść
totaliztycznej strony
memorial_pl.htm.
Dlatego zdaję sobie sprawę, że gdyby postulować
zbudowanie ozdobnego krzyża z Jezusem
w miejscu dawnej figury Matki Boskiej, wówczas agenci owych
mrocznych mocy
rozpętaliby hałaśliwą kampanię propagandową
naszpikowaną oskarżeniami o ciemnotę i przesądy,
o brak respektu do historycznej wierności, o
niedocenianie kulturalnej wartości zabytków,
o nacjonalizm i niezrozumienie dla ducha
zjednoczonej Europy, itd., itp. Dlatego znacznie
realistyczniejsza jest druga sugestia totalizmu
i feng shui jak rozwiązać sprawę owej figury bez
przywrócenia jej nadprzyrodzonych mocy dawnej przepowiedni.
Mianowicie, sugestia ta nakazuje aby zamiast
odrestaurowywać starą figurę, raczej na jej
miejscu zbudować nowo-zaprojektowaną
figurę o aktualnej dzisiaj symbolice i pozycji.
W owym nowym projekcie figury, Matka
Boska ujęta byłaby ustawiona bokiem,
zwrócona w kierunku północy, stojąc
pod krzyżem którego fragment byłby
widoczny przy obrzeżu wnęki. Twarz Matki
Boskiej byłaby też skierowana ku górze
(dokładnie na gwiazdę północną), do
Jezusa wiszącego na owym krzyżu z
obrzeża wnęki. Przy takim zaprojektowaniu
nowej figury, wnęka kościoła w Malborku
otrzymałaby przynależną jej figurę Matki
Boskiej. Historia by więc się dopełniła.
Jednak owa nowa Matka Boska nie przejęłaby
już na siebie anty-polskich mocy dawnej
przepowiedni, ponieważ scena przez nią symbolizowana
nie byłaby odpowiednia dla przepowiedniowej
sytuacji. Wszakże nowa Matka Boska patrzyłaby
w górę - a nie na ziemie jakie nadzorowała
stara figura. Ponadto nowa Matka Boska
symbolizowałaby żal i pokutę, a nie ekspansję
i rządy. Byłaby więc wysoce na miejscu
w sytuacji dzisiejszego świata. W końcu
projekt nowej Martki Boskiej wywodziłby
się z serc i umysłów Polaków, stąd ona sama
byłaby do Polaków nastawiona przychylnie
(chyba że nowy posąg zostałby "nawiedzony"
anty-polskim duchem dawnego posągu).
Aby podsumować
tutaj powyższe wyjaśnienia, ani ja ani nikt kto działał
będzie w moim imieniu czy w imieniu
totalizmu
NIE jest przeciwny umieszczeniu we wnęce koscioła
zamkowego w Malborku jakiejś figury religijnej
której symbolika i konfiguracja byłaby odpowiednia
do dzisiejszej sytuacji ziem na jakich zamek ten stoi.
Mogłaby to nawet być figura Matki Boskiej pod warunkiem
jednak że zostałaby ona przeprojektowana dla okoliczności
dzisiejszych czasów, tak że jej twarz zwrócona byłaby
w kierunku Jezusa na krzyżu (i w kierunku gwiazdy
północnej), zaś symbolika jej postawy wyrażałaby
żal i skruchę. Jednak zarówno ja jak i wszyscy ci
którzy akceptują ustalenia wynikające z
Konceptu Dipolarnej Grawitacji
mają moralny obowiązek aby aktywnie przeciwstawiać
się odrestaurowaniu w owej wnęce wrogiej Polakom
krzyżackiej figury Matki Boskiej w jej oryginalnym
symboliźmie i ustawieniu. Agresywna bowiem
postawa i symbolika tej figury przywróciłaby do
życia nadprzyrodzone moce jakie wyrażone są
starą przepowiednią z figurą tą związaną. Z kolei
działanie owych mocy z czasem zniszczyłoby
dzisiejszy pokojowy balans ziem jakie figura ta
nadzorowałaby, a w rezultacie zniszczyłoby także
pokój i dobrobyt całej Europy.
W związku z powstaniem sytuacji opisanej powyżej,
mam apel do czytelników niniejszej informacji.
Mianowicie, jeśli w mocy czytającego stoi możliwość
wpływu na tych nierozważnych Polaków co
igrają z mocami ponad ich zrozumienie i upierają
się aby przywrócić do życia "zamrożonego serpenta"
poprzez odrestaurowanie krzyżackiej Madonny z
malborskiego zamku, aby czytający użył swoich
wpływów. Nie wolno bowiem odrestaurowywać
tak proroczego posągu bez przeprowadzenia
powszechnego plebiscytu wśród ludzi których
losy zostaną dotknięte nadprzyrodzonymi mocami
tego posągu. Jeśli zaś ów plebiscyt potwierdzi,
że w niszy malborskiego zamku należy jednak
ustawić posąg Matki Boskiej, wówczas nie wolno
go odrestaurowywać w jego dawnej krzyżackiej
postaci, a jakiś znany polski artysta powinien go
przeprojektować od nowa tak aby odebrać mu
zdolność niszczycielskiego wpływu na losy ludzi
mieszkających w obszarze jego wpływu oraz
nadać symbolizmu odpowiedniego
do obecnej sytuacji ziem na których on stoi.
Wszakże jeśli posąg ten faktycznie zostanie
odrestaurowany w swojej dawnej postaci, wówczas
polska mowa zaniknie na obszarach na które
będzie on patrzył, zaś obecny pokojowy balans
Europy nagle będzie zakłócony. Konieczna
więc zapewne byłaby aż kolejna, trzecia wojna
światowa, aby ponownie zamrozić owego serpenta
i aby przywrócić balans i pokój jaki na owym
obszarze istnieje obecnie.
Część C:
Związki pomiędzy zamkiem w Malborku a UFOnautami którzy sekretnie okupują naszą planetę:
#C1.
Podziemna baza UFO pod zamkiem w Malborku:
 
Aby efektywnie ukrywać się
przed ludźmi, a jednoczesnie aby
ułatwić sobie uprowadzanie ludzi
na pokłady UFO gdzie ludzie rabowani są
ze spermy i owule, UFOnauci opracowali
na Ziemi unikalny system podziemnych
komór i tuneli, jakie spełniają zadanie
sekretnych baz dla ukrywania ich
wehikułów. Powody dla jakich UFOnauci
starannie ukrywają przed ludźmi swoją
działalność na Ziemi, opisane zostały
dokladnie na całym szeregu witryn
internetowych totalizmu, przykładowo
na witrynach
evil_pl.htm.
nirvana_pl.htm,
military_magnocraft_pl.htm,
timevehicle_pl.htm;
a także w podrozdziale A3 (z tomu 1)
mojej monografii [1/4] Zaawansowane
urządzenia magnetyczne, oraz w
podrozdziale E1 (z tomu 4) monografii
[8] Totalizm. (Obie te monografie
dostępne są gratiosowo za pośrednictwem
niniejszej strony internetowej.)
Wehikuły UFOnautów zawieszone w owych
podziemnych komorach mogą potem służyć
jako centrale uprowadzeniowe do których
okoliczni indywidualni ludzie są
systematycznie uprowadzani. Nikt
z ludzi nie jest przy tym w stanie
zobaczyć, że właśnie tam ukrywają
się wehikuły UFO, ani zaobserwować
ich przewrotnej działalności
rabunkowej na Ziemi. Ulubione
obszary, gdzie UFOnauci utrzymują
takie podziemne bazy i komory, to
wnętrza stojących samotnie gór i
wzniesień terenu, jakie dominują
nad otaczającym obszarem w pobliżu
osiedli ludzkich. Kiedyś do owych
podziemnych komór wiodły szkliste
tunele zaczynające się otwarcie na
powierzchni ziemi. UFOnauci ich nie
ukrywali, bowiem okoliczna ludność
wiedziała że tunele te zamieszkiwane
są przez "diabły" albo "dżyny" i
bała się w nie zapuszczać.
Jednak począwszy od początka XX wieku
UFOnauci poukrywali wejścia do tych
tuneli - tak aby dzisiejsi ludzie
którzy nie wierzą w istnienie diabłów,
nie byli już w stanie odnaleźć ich podziemnych
baz. Zdjęcie jednego z nielicznych
takich tuneli jakie ciągle pozostaje
nieukryte nawet do dzisiaj pokazane
jest jako "Fot. #9" poniżej. Jednak
nawet i w tym tunelu już na głębokości
około 10 metrów od jego wejścia wehikuł
UFO wytopił skałę aby uformować rodzaj
muru zaporowego jaki blokuje dalszą część
tego tunelu. W Polsce zidentyfikowanych
zostało aż kilka takich podziemnych
baz UFO. Niektóre z nich obejmują
Sobótkę, Łysą Górę, Babią Górę,
a także podziemia wzniesienia
zwanego "Wzgórze Partyzantów" z
centrum miasta
Wrocławia,
oraz podziemia zamku w
Malborku.
Więcej informacji na ich temat zawartych
jest w moim polskim traktacie
[4c]
o tytule "Tunele NOL spod Babiej Góry",
dostępnym nieodpłatnie z aż kilku
stron wyszczegolnionych w "Menu 4"
z lewego marginesu tej strony.
Ostatnio coraz więcej materiału dowodowego
potwierdza poprzednie ustalenia, że taka
właśnie podziemna baza UFO znajduje się
także pod zamkiem w Malborku. Zamek ten
spełnia wszakże wszelkie warunki nakładane
na owe sekretne bazy UFO, ponieważ jest
on zlokalizowany na niewielkim wzniesieniu
jakie dominuje nad okolicą. Ponadto jest
on starym ośrodkiem cywilizacyjnym.
Owe ustalenia zostają dodatkowo potwierdzone
licznymi obserwacjami szybko przelatujących
UFOnautów dokonywanymi w samym zamku
z Malborka. Zwykle tacy szybko przelatujacy
UFOnauci odnotowywani są jako rozbłyski
białego lub kolorowego światła (niektórzy
obserwatorzy porównują je do ogromnych
iskier elektrycznych, lub do piorunów
kulistych) jakie przebiegają albo ku
dołowi, albo też ku górze w najróżniejszych
pomieszczeniach lub podziemiach zamku.
Jeden z takich szybko przelatujących
UFOnautów został nawet uchwycony na
fotografii pokazanej poniżej - rzuć
okiem na ową unikalną fotografię.
Fot. #4ab:
Dwie fotografie, obie wykonane jedna
po drugiej w tym samym rejonie ganków
prowadzących na główną wieżę zamku w
Malborku. Lewa z fotografii miała
być zwyczajną fotką turystki która
odwiedziała owe ganki. Jednak przez
przypadek owa fotografia uchwyciła
także bardzo szybko przelatującego
(oraz wolno wirującego w locie) UFOnautę,
jaki leciał w dół z głową zwróconą
ku dołowi poprzez owe ganki zamku
w Malborku.
Kolorowo ubrany UFOnauta, jaki szybko
zlatuje z głową skierowaną w dół do
obszaru gdzieś pod owymi gankami
zamku, jest widoczny relatywnie dobrze
na owej fotografii. Dokładniejsza analiza
podobnych zdjęć UFOnautow i UFO zawarta
została w monografii [4c] jaka udostępniana
jest (bezplatnie) na stronie internetowej
tekst_4c.htm.
Kiedy osoba ktora wykonała powyższą
fotografię zorientowała się że jakaś
kolorowa istota błysnęła przed jej
oczami w chwili gdy owa fotografia
została wykonana, tak na wszelki
wypadek osoba ta powtórzyła fotografowanie.
Dlatego prawa z fotografii pokazuje
niemal ten sam obszar, sfotografowany
w niewielką chwilkę później. UFOnauta
wówczas już zniknął (tj. osiągnął on
swój wehikuł UFO jaki zaparkowany
był pod zamkiem w Malborku w owej
podziemnej komorze-bazie).
* * *
Do powyższego warto dodać, że wszystkie
zdjęcia UFOnautów pokazane na niniejszej
stronie, są również pokazane i naukowo
zinterpretowane na odrębnej stronie
poświęconej w całości naukowym interpretacjom
zdjęć UFOnautów. Owa odrębna strona o
UFOnautach udostępniana jest poprzez
"Menu 4" i "Menu 2" pod nazwą
kosmici.
* * *
Oczywiście, najróżniejsi domorośli
sceptycy zamanipulowani telepatycznie
przez UFOnautów będą argumentowali,
że owa fotografia wcale nie pokazuje
szybko lecącego UFOnauty, a pokazuje
coś zupełnie innego. W takim jednak
wypadku proponowałbym aby wytłumaczyli
dokładnie co właściwie owa fotografia
zdołała uchwycić, oraz dlaczego owo
coś poruszało się tak szybko (i zwolna
wirowało w locie) w gankach zamku w
Malborku. Proponowałbym także aby
wyjaśnili oni dlaczego górną część
owej fotografii ktoś pracowicie
zasabotażował
na jeden ze sposobów opisywanych na stronie
sabotages_pl.htm,
już po tym jak została ona wystawiona
w internecie - tak że dobrze początkowo
widoczny na niej sufit ganków obecnie
jest na fotografii tylko ciemną plamą.
Rozważmy więc teraz hipotetycznie
inne możliwe wyjaśnienia dla tego
zdjęcia, niż to że uchwyciło ono
szybko lecącego UFOnautę:
 (a) Duch.
Gdyby miał to być duch a nie UFOnauta,
wówczas po pierwsze dlaczego jest on
kolorowy a nie biały. Po drugie jak
owa sceptyczna osoba wytłumaczyłaby
wówczas uchycenie ducha na zdjęciu.
Wszakże istnienie duchów jeszcze
trudniej udowodnić naukowo niż istnienie
UFOnautów. (Dla przykładu, istnienie
UFOnautów zostało już bezspornie
udowodnione formanym dowodem naukowym
opublikowanym w podrozdziale P2 najnowszej
polskojezycznej monografii [1/4],
w podrozdziale O2 nieco starszej
monografii [1/3], oraz w podrozdziale
J2 angielskojezycznej monografii [1e].)
Ponadto, jak to się stało, że ów
UFOnauta został uchwycony nie tylko
na zdjęciu, ale także widziany przez
owego fotografa na własne oczy
(wszakże zobaczenie owego jarzącego
się UFOnauty było powodem dla jakiego
fotograf powtórzył zdjęcie, ponieważ
posądzał że poprzednie zdjęcie nie
wyjdzie właśnie z powodu owego jarzącego
się UFOnauty).
 (b)
Rzucony obiekt. Inna hipotetyczna
możliwość, to że ktoś rzucił w powietrze
jakiś obiekt, zaś obiekt ten w locie
został uchwycony przez fotografującego.
Jednak i ta możliwość nie jest potwierdzana
przez fakty. Przykładowo, po pierwsze,
obiekt na zdjęciu leci po linii prostej
i to ukośnie do kierunku działania sił
pola grawitacyjnego. Tymczasem jeśli
ktoś rzuciłby jakiś obiekt w ciasnym
ganku, wówczas ów obiekt albo podążałby
po linii zakrzywionej, albo musiałby
lecieć prosto w dół wzdłuż kierunku
działania pola grawitacyjnego. Po
drugie jak to możliwe, że ów obiekt
wylatuje z murowanego sufitu w jakim
nie ma żadnego otworu ani okna.
Gdyby był to obiekt rzucony, wówczas
nie mógłby wylatywać on z sufitu, a
jego trajektoria musiałaby albo
zakrzywiać się w jakiejś odległości
od sufitu, albo też odbijać się od
sufitu (rozważ fizyczne prawa odbicia,
jakie NIE byłyby wówczas spełnione dla
tego właśnie obiektu). Po trzecie skąd
się biorą ewe efekty soczewki magnetycznej
tak typowej dla napędu UFOnautów,
jakie obiekt ten sobą wzbudza w swoim
otoczeniu. Efekty te można odnotować
po tym, że widok ludzi i muru znajdującego
się poza lecącym obiektem, tuż przy
granicach owego obiektu zostaje wypaczony
(więcej o działaniu soczewki magnetycznej
napędu UFO poczytać można w rozdziale
F moich monografii [1/4] lub [1/3]).
Po czwarte, dlaczego obiekt ten posiada
występy i kształty jakie odpowiadają
częściom ciała ludzkiego (np. na zdjęciu
wyróżnić się daje trajektorię rąk,
korpusu, nóg, itp.). Ponadto, dlaczego
owe części ciała ludzkiego utrzymują
się podczas lotu w dokładnie tych samych
pozycjach względem siebie na przekór
że obiekt wiruje (np. gdyby obiekt był
np. lecącym swetrem lub koszulą, napór
powietrza powodowałby zmiany jego
kształtu). Wszystko to razem wzięte
tylko utwierdza, że to co owo zdjęcie
uchwyciło jest UFOnautą małych rozmiarów
szybko lecącym głową w dół, a nie żaden
obiekt rzucony w powietrze.
Jeśli zaś zdjęcie nie przedstawia niczego
innego niż UFOnauta - jak to wykazano
powyżej, wówczas nawet jeśli się jest
najbardziej zatwardziałym sceptykiem,
ciągle nie ma innego wyjścia niż przyznać,
że owe jarzące się figury jakie poruszają
się bardzo szybko w pomieszczeniach
zamku w Malborku, jakie są tam widywane
przez spora liczbę ludzi, a jakich
nie daje się wytłumaczyć racjonalnie
z użyciem żadnej innej idei niż szybko
przelatujący UFOnauci zdażający do
(lub z) swojej podziemnej bazy, faktycznie
są UFOnautami!
Powyższe warto tutaj uzupełnić
wyjaśnieniem, co folklor ludowy
z terenu Polski stwierdza na temat
innych podziemnych "baz UFO".
Zgodnie z nim, bardzo podobne
bazy mają też znajdować
się w całym szeregu obszarów
Polski. Baza UFO bardzo podobna
do tej z Malborka, bo zlokalizowana
w podziemiach byłego fortu, ma się
znajdować pod tzw. Wzgórzem
Partyzantów położonym niemal
w centrum Wrocławia. Więcej
informacji na temat tej wrocławskiej
bazy UFO, włączając w to zdjęcie
"przeźroczystego UFOnauty",
dostępnych jest w punkcie #7 z odrębnej strony internetowej
o mieście
Wrocławiu
(patrz tam zdjęcie z "Fot. 7(b)").
Z kolei odmienny rodzaj podziemnej
bazy UFO prawdopodobnie istnieje
w systemie podziemnych jaskiń zlokalizowanych
pod polami wsi Wylatów. Zapewne
to właśnie wehikuły UFO wnikające
do owych jaskiń, lub wylatujące
z nich, są odpowiedzialne za
formowanie na polach Wylatowa
słynnych na całą Polskę tzw.
"kręgów zbożowych" czyli
lądowisk UFO w zbożu
(UFOnuaci-podmieńcy celowo dezinformują
ludzi błędnie nazywając je "piktogramami").
Zdjęcie jednego z takich lądowisk,
na którym aparat fotograficzny zdołał
nawet uchwycić niewidoczny dla ludzkich
oczu wehikuł UFO, pokazane jest na
całym szeregu odrębnych stron
internetowych poświęconych zjawisku
telekinezy
(patrz tam zdjecie z punktu 20),
dostępnych za pośrednictwem
"Menu 4".
(Zauważ, że lądowiska UFO w zbożu
z Wylatowa są bardzo podobne do
słynnych angielskich lądowisk UFO.
Dlatego zapewne również pod polami
Anglii znajduje się taki sam
system podziemnych jaskiń używanych
przez UFOnautów jako podziemne
bazy w których ukrywają oni przed
ludźmi swoje wehikuły UFO.)
Fot. #5: Niewidzialni dla l
udzkich oczu UFOnauci byli także
fotografowani kiedy stoją nieruchomo,
a stąd kiedy są dobrze widoczni.
Jedna z czarno-białych fotografii
takiego nieruchomo stojącego
UFOnauty pokazana jest powyżej.
Pokazuje ona dziewczyne z kwiatami
(Elizabeth Templon) jaka była
wówczas fotografowana. Kiedy jednak
fotografia została wywołana, okazało
się
że UFOnauta ubrany w skafander
kosmiczny i z twarzą okrytą hełmem
kosmicznym, jest doskonale widoczny
jak unosi się w powietrzu nad i poza
głową owej dziewczyny.
(Odnotuj, że biały kolor skafandra
UFOnauty wynika z wydzielanego przez
niego szczególnego jarzenia, jakie
zawsze towarzyszy tzw.
stanowi migotania telekinetycznego,
a jakie w tomie 4 najnowszej monografii
[1/4], a także w podrozdziale L6.1 z tomu 7 nieco
starszej monografii [8] "Totalizm", dokładnie
opisane jest pod nazwą "jarzenie pochłaniania".)
Zdjęcie to wykonane zostało w niedzielę,
24 maja 1964 roku, przez ojca Elizabeth,
strażaka, jakies 5 mil od ich domu w
Carsle, USA, na brzegu rzeki Solway
Firth. Fotografujący raportował,
że w chwili wykonywania tego zdjęcia
panowala dziwna "naelektryzowana"
atmosfera, a także miejscowe krowy
zachowywały się bardzo dziwnie,
chociaż oprócz rodziny dziewczynki,
nie było tam wówczas nikogo.
(Warto tutaj podkreślić, że niektóre
zwierzęta, włączając w to koty,
psy, owce i krowy, mają tak
skonstruowane oczy, że są one
w stanie widzieć UFOnautów w
"stanie migotania telekinetycznego",
nawet jeśli ci pozostają
niewidzialni
dla ludzkiego wzroku.) Samo owo zjęcie,
a także jego dokładny opis,
opublikowane są na stronie
51 doskonałej książki [2] pióra
Jenny Randles, "Alien Contact - The First Fifty Years",
Collins Brown (London House, Great
Eastern Wharf, Rarkgate Road, London SW11 4NQ),
1997, ISBN 1-85585-454-6, 144 pages, pb.
Bardziej dokładna interpretatcja
zdjęcia tego niewidzialnego dla
ludzkich oczu UFOnauty, zawarta
jest w podrozdziale B2 traktatu
[4c] (patrz tam na zdjęcie
oznaczone Z_4_B2) jaki udostępniany
jest (bezplatnie) m.in. na stronie
internetowej
tekst_4c.htm.
* * *
Istnieje historyczny materiał dowodowy,
że UFOnauci byli obserwowani w zamku w
Malborku relatywnie często praktycznie
od najdawniejszych czasów. Znane są
najróżniejsze opowieści na temat diabłów
widywanych w związku z zamkiem. (Jak to
bowiem ujawniają wyniki ostatnich badań
UFO, np. tych prezentowanych w podrozdziale
O3 monografii [1/4] lub w podrozdziale
E4 monografii [8], nazwa diabły
używana była w dawnych czasach dla
opisywania istot które obecnie nazywamy
właśnie UFOnautami.) Doskonałym przykładem
takiego historycznego materiału dowodowego
o związkach "diabłów-UFOnautów" z zakonem
Krzyżackim i z Malborkiem są podobizny
diabłów istniejące w zamku malborkim.
Jedna z owych podobizn pokazana jest na
fotografii średniowiecznego diabła pokazanej
poniżej.
Fot. #6:
Fotografia która ilustruje
wygląd "diabła" jaki relatywnie
często był widywany w zamku Malborka.
Jest on utrwalony jako mała
figurynka nazywana służka,
około 25 cm wysokości. Ogladający
mogą zobaczyć owego diabła
przy wejściu do ubikacji używanych
w średniowieczu przez Krzyżaków
(tj. tych samych ubikacji, które
zgodnie z najróżniejszymi rumorami
krążącymi na ten temat, owi
Krzyżacy podobno używali w celu
mordowania niewygodnych im ludzi).
Interesujący szczegół owej figurynki
jest, że pokazuje ona diabła lecącego
w przykucniętej pozycji. Jak zaś
widzieliśmy to na magicznym pokazie
Davida Copperfielda podczas
jego słynnego lotu przez Great Canyon
w USA, taka właśnie przykucnięta
pozycja jest najbardziej wygodna
podczas użycia magnetycznego napędu
osobistego UFOnautów. (Więcej informacji
na temat magnetycznego napędu osobistego
UFOnautow można znaleźć w rozdziale E i
na rysunku E2 moich monografii [1/4]
lub [1/3] dostępnych nieodpłatnie
za pośrednictwem tej strony. Napęd ten
jest też pokazany na "Fot. #12" ze stron o wsi
Wszewilki.)
Częste loty UFOnautów właśnie w takich
przykucniętych pozycjach są też raportowane
przez licznych świadków jacy widzieli
te istoty w locie (owe raporty także
są publikowane w monografiach [1/4] i
[1/3] - patrz tam rozdział R i rysunek R1).
Zauważ że także wygląd twarzy owego
UFOnauty/diabła ze "służki" odpowiada
dokładnie wyglądowi twarzy jednej z
ras nalatujących Ziemię UFOnautow.
Rasa ta najlepiej zilustrowana została
w słynnym filmie amerykańskim Fires in the sky
jaki stanowił rodzaj reportaża
dokumentującego faktyczne uprowadzenie
mieszkańca Ziemi do wehikułu UFO owej
cywilizacji. Charakterystyką tej rasy
jest, że owi UFOnauci są małego wzrostu,
oraz że ich twarze są pełne zmarszczek
(tak jak twarze bardzo starych ludzi)
oraz okropnie brzydkie.
Fot. #7ab:
Wygląd samicy jeszcze jednej rasy
szponiastych UFOnautów-potworów,
czyli zdjęcie szponiastego "żeńskiego
diabła". Również i takie diabły
widywano w Malborku.
Dokładny opis tego zdjęcia przytoczony
został przy "Fot. #4" na stronie internetowej
o milickim kościele
Kościele Św. Andrzeja Boboli,
oraz przy "Fot. #2" strony internetowej o
ewolucji.
Ta rasa fizycznie niewydarzonych, oraz
psychologicznie wysoce nieszczęśliwych potworów,
została stworzona przez krótkowzroczne
eksperymenty genetyczne UFOnautów. Od
tysiącleci rasa ta regularnie nalatuje
teraz Ziemię w wehikułach UFO, siejąc
strach wśród ludności wszystkich kontynentów
jako jedna z najbardziej złośliwych
i najbardziej mściwych gatunków "diabłów".
W swoich eksperymentach UFOnauci pobrali
geny od ludzi i wymieszali je z genami
pobranymi od jakiegoś rodzaju maszkarowatych
jaszczurów. W ten sposób stworzyli pokazane
na powyższym zdjęciu "diabły z krogulczymi
pazurami". Diabły te mają 3+1 palcowe
szponiaste łapy oraz wężową skórę jaszczurów.
Jednocześnie zaś utrzymują one generalny
kształt i narządy rozrodcze ludzi - wraz
z ludzką inteligencją i z nawet większą
od ludzkiej złośliwością. Jak to dokładniej
opisałem na stronie internetowej o
ewolucji,
UFOnauci próbują bawić się w Boga -
choć brak im mądrości i przezorności Boga.
W rezultacie psują oni Boskie stworzenia
przez mieszanie ich doskonałych genów
z niewydarzonymi genami najróżniejszych
potworów.
Z powodu wężowego wzoru na ich skórze,
tą rasę UFOnautów osoby uprowadzane
do UFO opisują jako "gady". To
też właśnie
o tej rasie UFOnautów-diabłów Adam Mickiewicz
napisał w "Pani Twardowska" słowa
"... nos jak haczyk, kurzą nogę i
krogulcze miał paznokcie ...".
Fot. #8:
Fotografia pokazujująca rzeźbę
"diabła-UFOnauty" z rasy
wyglądającej identycznie jak
ludzie. To właśnie UFOnauci z
tej rasy "wkręcają" się na
wszystkie kluczowe stanowiska
w ziemskim społeczeństwie aby
tym łatwiej
sabotażować
rozwój techniczny ludzkości.
UFOnautów z tej właśnie
rasy folklor ludowy nazywał
podmieńcami.
Powyższa rzeźba najprawdopodobniej
pochodzi z Francji. Fotografia
ta była publikowana w czasopismie
o nazwie "The Unexplained".
Praktycznie jest to najlepsza
znana mi podobizna diabła jaka
doskonale pokazuje typowe
szczegóły twarzy owej rasy
UFOnautow o wyglądzie identycznym
do ludzi. Rasa ta jest wyglądem
najbardziej zbliżona do ludzi.
Dlatego utrzymuje ona na Ziemi
największą liczbę swoich szpiegów
i sabotażystów jacy mieszają się
z ludźmi na ulicach i wtrącają
do wszelkich ludzkich spraw.
Z odmiennych od ludzkich szczegółów
anatomicznych owego diabła-UFOnauty
zwraca uwagę wysunięty ku przodowi
i rozwidlony podbródek, jaki
wygląda jak miniaturowy tyłek
ludzki, a jaki jest bardzo
charakterystycznym szczegółem
twarzy owej rasy UFOnautów
(a także szczegółem twarzy
dawnych "czarownic" - czarownice/y
to jeszcze jedna nazwa jaką
kiedyś przyporządkowywano
dzisiejszym UFOnautkom/tom).
Wiele osób obecnie uprowadzanych
do UFO opisuje wygląd twarzy typowych
UFOnautów właśnie jako niemal
identyczny do wyglądu twarzy
owego diabła z powyższej fotografii.
Więcej danych na temat podobieństwa
wyglądu, filozofii i zachowania
diabłów do dzisiejszych UFOnautów
dostarczonych jest na stronie
internetowej
ufo_pl.htm.
Ciekawe że taki "tyłkopodobny podbródek"
miał ostatni z Mistrzów Zakonu Krzyżackiego
czyli "kuty na cztery kopyta" niejaki
Albrecht von Hohenzollern-Ansbach.
Aby go ukrywać przed ludźmi, nosił on
brodę, która jednak taże się rozwidlała
jak jego podbródek - na dwie półpołówki.
To właśnie on "wywiódł w pole" polskich
królów poprzez zlikwidowanie Zakonu
Krzyżackiego w 1525 roku oraz jego
zamienienie na Księstwo Pruskie z którego
z czasem wyrosły Hitlerowskie Niemcy.
Także to on podważył swym księstwem
wpływy kościoła katolickiego poprzez
oficjalne przejście na luteranizm
oraz spowodowanie przejścia również
wszystkich swoich poddanych. Posąg
tego "kutego na cztery kopyta" ostatniego
mistrza Zakonu może być oglądany na
dziedzińcu Zamku w Malborku. Zdjęcie
owego posągu pokazane zostało na
fotografii "Fot. 17" z odrębnej strony
internetowej
day26_pl.htm.
Na owym posągu najbardziej interesująca
jest jego broda. W takiej bowiem formie
rozgałęziających się, dwóch jakby odrębych
bród, broda ta rośnie tylko u tych którzy
mają owo pośladkokształtne ukształtowanie
podbródka, tak wyraźnie widoczne na powyższej
fotografii "Fot. #8". Z kolei posiadanie
takiego pośladkokształtnego podbródka
typowo oznacza, że jego właściciel jest
UFOnautą-podmieńcem,
a nie człowiekiem. (W jaki sposób UFOnauci
podmieniani są za ludzi wyjaśnione to
zostało na odrębnej stronie internetowej
w "Menu 2" nazywanej "podmieńcy".) Czyżby
więc ostatni z mistrzów krzyżackich a pierwszy
książę pruski, oraz faktyczny założyciel
agresywnych Prus, był UFOnautą? Wszakże
zgodnie z tym co wyjaśniono na stronie
internetowej "ludobójcy", UFOnautą był
również Romulus - znaczy założyciel
starożytnego Rzymu. Warto też zwrócić
uwagę na nietypowego kształtu buty tego
pierwszego księcia pruskiego. Czyżby
jego stopy też były nieco odmienne niż
stopy u normalnych ludzi?
Fot. #9:
Tylko nieliczni ludzie zostali ukarani
złamaniem ich palca za fakt że mieli
odwagę coś obfotografowywać. Ja należę
do owych nielicznych. Kiedy w dniu 26
maja 2007 roku obfotografowywałem
tajemniczą "Jin Cave" pokazaną na powyższej
fotografii "Fot. #9", jakieś niewidzialne
dla ludzkich oczu stwory wpadły w taką
wściekłość, że podczas wykonywania jednej
z fotografii niemal otwarcie podcięły
mi nogi kiedy właśnie naciskałem spust
migawki, oraz tak pokierowały moim
upadkiem abym złamał sobie palec.
W trakcie tego dziwnego zdarzenia
czułem na swoim ciele uderzenia i
pchnięcia jakby czyichś niewidzialnych
rąk, zaś w swoim umyśle usłyszałem
jakby telepatycznie przekazany mi
czyjś szyderczy rechot. (Ja doskonale
znam ten rechot - słyszałem go bowiem
już raz kiedy UFOnauci, zapewne dla
zabawy, zlali mnie i mój garnitur zimnym
prysznicem - co opisałem dokładnie
w podrozdziale W6 z tomu 18 monografii
[1/4],
patrz tam punkt "Ad. F".) Opisy owego
niezwykłego złamania mi palca przytaczam
w punkcie #A4.1 najnowszej aktualizacji strony o
Wszewilkach jutra.
"Fot. #9" powyżej pokazuje właśnie
jedno ze zdjęć które wówczas zdołałem
wykonać tuż przed tym zanim mój palec
został złamany. Ujmuje ona wejście do jaskini,
która według moich ustaleń jest byłym
wejściem do jednego z systemów podziemnych
tuneli jakie UFOnauci wykonali
pod powierzchnią naszej planety
aby w nich ukrywać swoje wehikuły
UFO przed wzrokiem ludzkim.
Wśród
miejscowych ludzi powyższa jaskinia
nazywa się Jin Cave - co
na polskie tłumaczy się jako
"jaskinia dżynów". (Dżyny to
jeszcze jedna nazwa którą w
kulturach Wschodu nadawano kiedyś
UFOnautom. Dżyny miały takie same
moce jak "diabły" - tyle że kiedyś
uważano je za nie aż tak złośliwe
jak diabły. W naszej kulturze dżyny
znamy głównie
z bajki o "Lampie
Alladyna" w której podobno mieszkał
jeden z owych potężnych stworów.)
Pokazana powyżej "Jin Cave" omawiana
jest także i nawet jeszcze lepiej ilustrowana
na stronie o
Korei.
Średnica pokazanego powyżej tunelu
mierzona w poziomie wynosi 4.7 metrów,
zaś jego wysokość wynosi 5.10 metrów.
Ten cylindrycznie ukształtowany i
równiutki tunel został wycięty jakby
ogromnym wiertłem. Biegnie on w kierunku
od południowego-wschodu (jego wejście)
ku północnemu zachodowi (głąb góry).
Tunel ten wycięty był więc przez dyskoidalny
wehikuł UFO typu K3 lecący poziomo
z podstawą zwróconą prostopadle do
lokalnego przebiegu linii sił pola
magnetycznego. Średnica zewnętrzna
wehikułu UFO typu K3 wynosi D = 4.39
metrów. Wykonanie tego tunelu nastąpiło
poprzez nacisk telekinetyczny,
a nie poprzez wytapianie plazmą.
Wehikuł UFO który go wykonał był
więc wehikułem UFO drugiej, lub
nawet trzeciej,
generacji.
Niezwykłością tego tunelu UFO jest,
że był on znany przez wiele wieków,
zaś miejscowi ludzie traktują go z
nabożnością niemal jak święte miejsce.
Dlatego UFOnauci nie mogli go skrycie
zawalić lub usunąć - tak jak to uczynili
z wejściami do wielu innych swoich
tuneli. Aby jednak nie ujawnić że
wiedzie on do podziemnych baz UFO,
jakiś czas temu UFOnauci wytopili
w nim pionową ścianę przegrodową
która go zamyka już około 10 metrów od
wejścia. Co najciekawsze, owa pionowa
ściana zagradzająca wejście do reszty
tego tunelu uformowana została poprzez
wytopienie rodzimej skały gorącą
plazmą. Tymczasem sam tunel wykonany
został poprzez wyrwanie skały naporem
telekinetycznym (jest więc tunelem
wyłomowym - a nie wytopionym). Takie
wymieszanie dwóch zupełnie odmiennych
sposobów ukształtowania struktury tego
tunelu, oba z których to sposobów są
unikalne i charakterystyczne dla
możliwości napędu UFO, dodatkowo
silnie potwierdza technologiczne
pochodzenie tego tunelu uformowanego
przez wehikuł UFO.
Wejście do podobnego tunelu UFO
znajdowało się też w Polsce na
Babiej Górze - pozostając tam
otwarte aż do około 1920 roku.
(Potem UFOnauci ukryli to wejście.)
Podobne wejście opisane jest w
słynnej niemieckiej legendzie
o Pied Piper of Hamelin.
Opis tej legendy znajduje się
nawet w niektórych encyklopediach,
np. w prestiżowej "Encyclopedia
Britannica", 1959 rok - patrz tam
hasło "Hameln". Zgodnie z tą
legendą, w 1284 roku miasteczko
Hamelin z Dolnej Saksonii (koło
Hanoweru), leżące na zbiegu rzek
Weser i Hamel, nawiedzone zostało
przez plagę szczurów. Wtedy pojawił
się ów szczurołap (zapewne UFOnauta
posiadający urządzenie do zdalnego
hipnotyzowania zwierząt i ludzi),
który po otrzymaniu oferty sowitego
wynagrodzenia wyprowadził szczury
z miasteczka i potopił je w rzece
Weser. Jednakże po wypełnieniu
jego strony umowy, mieszkańcy
Hamelin'a oskarżyli go o oszustwo
i odmówili wypłaty wynagrodzenia.
Wtedy, dokładnie dnia 23 lipca
1284 roku, zagrał on znowu na
swojej fujarce. W odpowiedzi
wszystkie dzieci Hamelin'u opuściły
swe domy i podążyły zahipnotyzowane
w ślad za nim. Po ich dotarciu do
zbocza pobliskiego wzgórza Koppelberg,
otwarły się w nim ogromne wrota.
Szczurołap, a za nim wszystkie
dzieci - za wyjątkiem jednego
kulawego, zniknęli na zawsze
we wnętrzu tego wzgórza, zaś
wrota zatrzasnęły się po ich
przejściu. (Najwyraźniej kulawe
dziecko było bez wartości jako
niewolnik na planecie UFOnautów.)
Ciekawostką powyższej legendy
z Niemiec jest, że jej wersja
mówiona jaką też miałem okazję
usłyszeć, opisuje szklisty
tunel wiodący do wnętrza Ziemi,
który krył się za wrotami w
zboczu wzgórza Koppelberg.
Tunelem tym odmaszerowały
zahipnotyzowane dzieci. Jego
opis zbiega się więc ze szklistym
tunelem przysłoniętym wrotami
wyglądającymi jak zwykła skałka,
który opisany jest w legendzie
z Polski na temat Babiej Góry
(tą legendę z Polski przytoczyłem w
traktacie [4B] i w podrozdziale G2.1
monografii [5/3], zaś wzmiankuję
ją w podrozdziale O5.3.2 monografii
[1/4]).
Część D:
Związek pomiędzy zamkiem w Malborku a chińskim "feng shui":
#D1.
"Feng shui", oś energetyczna i "Smocze Wrota" zamku w Malborku, cyrkulacja jego inteligentnej energii "chi":
 
Starożytni Chińczycy posiedli tajemną wiedzę
która wyjaśnia jak kształtować wzajemne
ustawienie obiektów fizycznych oraz cechy
tych obiektów, aby uzyskać zamierzone
zmiany losu osób które żyją w otoczeniu
tychże obiektów. Owa tajemna wiedza jest
tam znana pod nazwą
feng shui.
Znajomość "feng shui" daje Chińczykom
tak dużą kontrolę magiczną nad swoim
losem, że większość Chińczyków praktykuje
feng shui do dzisiaj. Zgodnie z artykułem
"Feng shui now taught in school" (tj. "Feng
shui obecnie jest nauczone w szkole")
opublikowanym na stronie B2 nowozelandzkiej gazety
The New Zealand Herald,
wydanie datowane w środę (Wednesday),
January 9, 2008, nauczanie feng shui
powróciło do chińskich szkół. Powrót ten
nastąpił po długiej przerwie trwającej od
1949 roku kiedy to komuniści którzy świeżo
dorwali się tam do władzy zakazali nauczania
owego przedmiotu jako ludowego przesądu.
Pierwszą szkołą która w dzisiejszych
Chinach wprowadziła do swego programu
nauczanie feng shui, była szkoła średnia
w Xiamen z bogatej prowincji Fujian w
południowo-wschodniej części Chin.
Ja osobiście obserwowałem feng shui
w działaniu i jestem całkowicie świadom
że nie wolno nam ignorować wpływu
symboliki i konfiguracji otaczających
nas obiektów na nasze losy życiowe.
Niewielu ludziom jest wiadome, że zamek
w Malborku był budowany zgodnie z
zasadami owej Daleko-Wschodniej
(a ściślej chińskiej) wiedzy
feng shui.
Zasady te były tak tam dobrane aby wzmacniały
one nadprzyrodzone moce właścicieli
malborskiego zamku.
Jednym z dowodów owej zgodności planów
zamku z tamtą tajemną wiedzą feng shui, jest
istnienie w zamku malborskim "energetycznej
osi zamku", oraz istnienie symboli
które oś tą wyznaczały - a stąd które
indukowały cyrkulację inteligentnej
energii przez Chińczyków zwanej "chi".
(Teoria naukowa zwana
Konceptem Dipolarnej Grawitacji
nazywa "przeciw-materią" nośnik inteligencji
który jest źródłem owej energii.)
Owa "energetyczna oś zamku" wyznaczana
była w Malborku przez dwa symbole. Jednym
z tych symboli był proroczy posąg NMP
już omówiony wcześniej w części B tej
strony i pokazany na zdjęciach z "Fot. #3"
powyżej. Położony on był po wschodniej
stronie zamku i formował jego biegun
wylotowy (ekspansyjny) dla cyrkulacji "chi"
energii. Drugim zaś symbolem tej osi była
"żaba" na wierzchołku "bramy wodnej"
położonej po zachodniej stronie zamku.
Żaba ta pokazana jest na "Fot. #10" poniżej.
Formowała ona biegun wlotowy dla "chi"
energii. W ten sposób stwarzała ona
zamkowi to co tajemna wiedza "feng shui"
dawnych Chińczyków nazywała "Smocze Wrota"
(po angielsku "Dragon Gate"). Oba te
symbole formowały potężny wektor
cyrkulacji i ekspansji inteligentnej energii "chi",
który dodawał Zakonowi Krzyżackiemu cały
szereg wprost nadprzyrodzonych mocy
i zdolności ekspansyjnych - jakich
potęgę nasi Słowiańscy przodkowie
doświadczyli tak ciężko na własnej skórze.
Fot. #10ab:
Wygląd żaby z wierzchołka "bramy wodnej" po
wschodniej stronie zamku w Malborku. Owa żaba
dla chińskiego "feng shui" jest symbolem wlotowym,
który wyznacza tzw. "Smocze Wrota" na energetycznej
osi zamku w Malborku. ("Smocze Wrota" z tajemnej
wiedzy "feng shui", to wysoce symboliczne wrota
wlotowe przez które dostarczane jest do danego
siedliska ludzkiego wszystko co potem daje
mu potęgę, znaczenie, oraz bogactwo. Energia
"chi" wpływająca przez owe wrota transformuje
się bowiem w danym siedlisku na rozwój i
ekspansję, które następują poprzez biegun
wylotowy danego ludzkiego siedliska - w
przypadku zamku w Malborku poprzez działalność
kościoła którego nisza zawierała symbol wylotowy,
czyli figurę NMP.)
 
(Cześć a - lewa) Wygląd samej żaby
stojącej na wierzchołku postumentu ze
środka "bramy wodnej". Żaba ta omówiona
jest również w podpisie pod zdjęciem
"Fot. 26" ze strony internetowej o mieście
Miliczu.
 
(Cześć b - prawa) Wygląd całej
"bramy wodnej" w centrum której owa
żaba jest umiejscowiona. Bramę tą widać
mniej-więcej w lewym-centrum powyższego
zdjęcia z części "b". Jest ona także
opisana na zdjęciu z "Fot. #11" strony internetowej o mieście
Wrocławiu.
Część E:
Historyczne ciekawostki Malborka i zamku:
 
Niemal każdy stary zamek posiada
przywiązanych do siebie sporo romantycznych
opowieści. W zamku malborskim istnieje
wieża, w jakiej zamurowana miała być
Aldona, ukochana Mickiewiczowskiego
bohatera, Konrada Wallenroda (faktyczne
imię zamurowanej tam niewiasty brzmiało
Dorota). Oto co wspominany już poprzednio
"Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego
i Innych Krajów Słowiańskich" wydany
w Warszawie w 1884 roku, na stronie 943
pod hasłem "Malbork", pisze na temat
owej wieży swoim nieco archaicznym
językiem, cytuję:
"Niedaleko od rzeźni, tuż nad brzegiem
Nogatu, wznosi się po dziś dzień baszta
maślankowa, 25 m, wysoka; nazwa ta,
powszechnie utarta, opiera
się na podaniu,
jakoby chłopi żuławscy, na wskutek
dobrobytu, tak byli spanoszeni, iż
w. mistrz, aby ich butę ukrócić,
kazal im do zaprawy przy budowie
tej baszty zamiast wody maślanki
używać. Ale to pewnie tylko bajka,
bo właściwie zwała się ta wieża,
w r. 1412 zbudowana, pierwotnie "okrągła",
a nazwę wieży maślankowej dano
jej ledwie dopiero około r. 1596,
kiedy starosta malborski Kostka
4-ch radnych z Lichnów, którzy
przy dostawianiu masła i mleka
bardzo hardo się brali, kazał
w tej wieży zamknąć za karę. W
tej wieży umieścił Mickiewicz
w swoim Konradzie Wallenrodzie -
Aldonę; być może, że słyszał
był coś o jakiejś zamurowanej
niewieście w tych stronach,
ale to była błogosławiona Dorota,
która się roku 1347 urodziła w Mątwach,
a ostatnie lata przepędziła
w Kwidzynie, gdzie zmarła roku 1394."
Tyle w słowniku na temat tej wieży.
Dodam że wieża była też częściowo
zniszczona w 1945 roku, i została
zrekontruowana w 1958 roku, oraz
że na jej wierzchołku umieszczono,
widoczną z daleka blaszaną figurę
kobiety robiącej masło w kierzynce.
Fot. #11: Baszta Maślankowa.
To w tej wieży miało miejsce co
najmniej jedno historycznie
udokumentowane "zamurowanie
żywcem".
Jak to jednak wiadomo o zwyczajach
najróżniejszych "przyjemniaczków" z okresu
średniowiecza, baszty były przez nich
ulubione jako miejsce składowania
niewygodnych dla siebie ludzi.
Przykładowo, kiedy w jakiś czas
temu otwarto podobną basztę znajdująca
się w Paczkowie z południowej Polski,
odkryto w niej pomieszczenie aż do
sufitu zapełnione szkieletami ludzkimi.
Jak się okazało, ojcowie miasta Paczkowa
mieli brzydki zwyczaj wrzucania do
owej baszty przez niewielkie okienko
w jej suficie każdego kto im się nie
podobał. Ponieważ zaś nie było z niej
wyjścia innego niż owo maleńkie okienko
w suficie, nikt z tam wrzuconych już
z niej się nie wydostał. (Zdjęcie i
opisy średniowiecznej "wieży głodowej"
z Paczkowa w południowej Polsce
pokazane są na rysunku "Fot. 6(b)"
ze strony o mieście
Miliczu.)
Zapewne więc i owa niewiasta zamurowana w pokazanej
tutaj baszcie należała do tych bardziej
szczęśliwych, bowiem zdołała swe życie
zakończyć zamurowana w celi w katedrze
w Kwidzynie, nie zaś w mrocznym wnętrzu
powyższej samotnej baszty.
#E2.
Średniowieczne tunele pod rzeką Nogat:
 
Praktycznie wszystkie średniowieczne
zamki posiadały podziemne tunele
które były używane dla ukrytej
łączności i ucieczki. Typowa
konstrukcja i własności takich
tuneli doskonale są
zilustrowane
w małym polskim miasteczku Paczków,
które ciągle do dzisiaj otoczone
jest średniowiecznymi murami.
(Paczków jest zlokalizowany
kilkadziesiąt kilometrów na
południe od Wrocławia). Takie
średniowieczne tunele odkryte
pod owym Paczkowem, ujawniły
że zwykle są one
tak zaprojektowane,
aby posłaniec (lub uciekinier)
mógł jechać w nich na koniu.
Zwykle zaczynały się one w
studni danego zamku, lub w
jednej z ukrytych piwnic.
Fotografie tego typu podziemnych
tuneli pokazane są na dwóch
odrębnych stronach internetowych,
mianowicie na stronach
Milicz oraz
Wszewilki.
Zamek w Malborku również wcale
nie jest wyjątkiem w tej regule.
Przed Drugą Wojną światową ogromny
podziemny tunel biegnący pod rzeką
Nogat został przypadkowo odkopany,
a po sfotografowaniu ponownie zakryty.
Fotografia owego tunelu publikowana
była wówczas w lokalnej gazecie z
Malborka.
#E3.
Ukryte skarby:
 
Jak każdy stary zamek, także zamek w Malborku posiada liczne legendy dotyczące
ukrytych skarbów z różnych okresów historycznych. W tym dziale opiszę kilka z nich.
* * *
Stopniowe opisywanie dalszych tajemnic
i ciekawostek Malborka, oraz dalszych
szczegółów tajemnic i ciekawostek już
tutaj wzmiankowanych, będzie kontynuowane.
Proszę więc odwiedzić tą stronę ponownie
za jakiś czas!
Część F:
Podsumowanie, oraz informacje końcowe tej strony:
#F1.
Podsumowanie tej strony:
Jak strona ta ujawniła, z jednej strony
zamek w Malborku to istotny aset dla
polskiej turystyki, historii, dumy narodowej, itp.
Z drugiej jednak strony do zamku w Malborku
szczególnue ważne jest totaliztyczne powiedzenie
wiedza to odpowiedzialność.
#F2.
Instrukcje:
Podczas czytania tej strony warto wiedzieć że:
1. Aby zobaczyć powiększenie
dowolnej fotografii z niniejszej strony internetowej, wystarczy w tym celu
zwyczajnie kliknąć na tą fotografię. Ponadto większość tzw. browser'ów
które obecnie są w użyciu, włączając w to populany "Internet Explorer", pozwala
na załadowanie każdej ilustracji
do swojego własnego komputera, gdzie można jej się do woli
przyglądać, gdzie daje się ją zredukować lub powiększyć,
a także gdzie ją można wydrukować za pomocą posiadanego
przez siebie software graficznego. 2. Więcej informacji o cechach tej strony zawartych jest w instrukcjach z jej końcowej części. 3. Ci których
zainteresują zaprezentowane poniżej opisy miasta
Malborka, zapraszani są również
na podobne strony poświęcone opisowi prastarych miejscowości
Milicza,
Wszewilek, oraz
Wrocławia.
Strony te daje się też wywołać z "Menu 1" i "Menu 4" poprzez kliknięcie tam na słowa
Milicz,
Wszewilki, lub
Wrocław.
#F3.
Ciekawostki:
Problemy
z oglądaniem tej strony:
Jak wszystkie strony otwierające
nasze oczy na fakt skrytej okupacji
Ziemi przez technicznie wysoko zaawansowanych -
chociaż moralnie upadłych UFOnautów,
strona ta jest nieustannie
sabotażowana
przez owych mściwych UFOnautów. Stąd
bez przerwy są problemy z jej otwarciem
i oglądaniem - co dokładniej wyjaśniłem
na odrębnej stronie która w "Menu 1" i
"Menu 2"
może być uruchamiana pod nazwą
"FAQ - częste pytania".
Aby jakoś przeciwdziałać tym powtarzalnym
sabotażom, podobnie jak wszystkie inne
sabotażowane przez UFOnautow strony,
również i niniejsza
strona udostępniana
jest aż pod kilkoma adresami równocześnie.
Warto więc wiedzieć jakie są to adresy,
bowiem w przypadku
problemów z oglądnięciem tej strony
pod jednym z adresów, może ona być otwarta
i oglądnięta pod którymś z innych adresow.
Ponadto, pod każdym z owych adresów
znajdują się także inne interesujące
strony o podobnej tematyce które także
warto odwiedzić. Oto więc nazwa
internetowa pod którą niniejsza
strona ciągle powinna byc dostępna
na każdym serwerze totalizmu -
jeśli UFOnauci jeszcze jej tam nie
zasabotażowali (kliknij na tą nazwę aby przenieść się na ową stronę):
malbork.htm.
Tak dla informacji podam tutaj też wykaz
dotychczasowych sukcesów UFOnautów
w blokowaniu dostępu do tej strony.
I tak na początku listopada 2004 roku
UFOnauci zdolali calkowicie usunąć tą
stronę z następujących dwóch serwerów,
mianowicie:
mozajski.i6networks.com,
wroclaw.i6networks.com.
(Moje badania sposobu tego usunięcia
sugerują, że UFOnauci fizycznie zniszyli
serwer jaki posiadał oba te adresy,
podobnie jak w 2003 roku fizycznie
zn